Twardy Jastrząb
2008-06-11
11.06. Marzenia dzieci są najpiękniejsze. Może dlatego, że są szczere i prawdziwe. Czasami wydaje się, że nie mogą się spełnić. Zdarzają się jednak chwile niezwykłe.
Fundacja ,,Mam Marzenie” pomaga spełniać marzenia bardzo ciężko chorych dzieci w ponad trzydziestu krajach na całym świecie. Dzięki wolontariuszom udaje się wywołać uśmiech na twarzach dzieci, którym choroba zabiera najpiękniejsze lata dzieciństwa. Od 2004 roku polski oddział fundacji zaangażował się w pomoc przy aranżowaniu 1500 na pozór nieprawdopodobnych zdarzeń...
Mali chłopcy, zapytani, kim chcieliby zostać w przyszłości, mówią zwykle: strażakiem, policjantem albo... żołnierzem. Dla kilkulatka zabawa w wojsko to prawdziwa frajda. Taki wiek. Dlatego marzenie Kacpra Łęckiego ze Szczecina, 8-letniego podopiecznego fundacji, nikogo nie dziwiło.
Treaz sprawy potoczyły się bardzo szybko. Komendant Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych im. Stefana Czarnieckiego, płk Jarosław Wierzcholski, oraz dowódca 31 Bazy Lotnictwa Taktycznego, płk pilot Rościsław Stepaniuk, na propozycję spełnienia marzenia chorego chłopca przystali natychmiast. Niepotrzebne były żadne argumenty, żadne pisma... Decyzje zapadały przy użyciu komend "wzrokowych".
9 czerwca to marzenie Kacpra mogło się wreszcie ziścić. Chłopiec, wraz z rodzicami, młodszym rodzeństwem oraz wolontariuszami, przyjechał do Poznania. Mały marzyciel miał odwiedzić dwie jednostki wojskowe.
Połączona operacja powietrzno-lądowa sprawiła Kacprowi ogromną radość. Potem zdarzyło się coś niezwykłego: ośmiolatek został wcielony do armii ! W wojsku wszystko jest możliwe, a umiejętność podejmowania szybkich i trafnych decyzji to cecha najlepszych dowódców. Nawet jeśli trzeba przy tym zweryfikować albo po prostu ominąć sztywne procedury. Jak widać, profesjonalizacja różne ma oblicza…
Kacper bardzo chciał zobaczyć prawdziwy czołg. To nie było trudne: po krótkiej odprawie koordynacyjnej w gabinecie płk. Wierzcholskiego niecodzienny gość udał się zatem do parku sprzętu technicznego. Czterdziestotonowy czołg PT-91 "Twardy" czekał w gotowości. Sierż. Jan Huchwajda zrobił z Kacpra czołgistę, wyposażając go w odpowiedni strój, i... rozpoczęła się dynamiczna jazda stalowym kolosem. Z wrażenia chłopcu zaparło dech w piersiach. – Myślałem, że czołg inaczej wygląda w środku. Wydawało mi się że ma stoliczek i krzesełka. Żołnierzom musi być ciasno… - powiedział Kacper z rozbrajającą szczerością, rozbawiając tym stwierdzeniem otoczenie oraz – co najważniejsze – samego siebie. Zasłużył na czarny beret. Wykonał ogromną pracę. Przemógł obawy przed ogromnym czołgiem, pokonał lęk i zawstydzenie. Na chwilę zupełnie zapomniał o swojej chorobie i trudach codzienności. Jego radość rozjaśniła również twarze rodziców. W dowód żołnierskiej przyjaźni sierż. Janek Huchwajda podarował małemu czołgiście własny hełmofon, a żołnierze wręczyli nowemu pancerniakowi świadectwo stwierdzające, że Kacper Łęcki jest najdzielniejszym honorowym czołgistą Wojska Polskiego.
Jazda na symulatorze czołgu oraz wizyta w Muzeum Broni Pancernej były kolejnymi punktami "pancernego" programu. Widok prawdziwego ,,Rudego 102” oraz kolekcji strojów i broni wykorzystanych podczas kręcenia filmu ,,Ogniem i mieczem” przeniosły Kacpra do historii. Później przyszedł czas na współczesność. Marzyciel obserwował szkolenie żołnierzy na strzelnicy, wziął udział w zajęciach poświęconych strzelaniom sytuacyjnym. Kpt. Przemysław Szajda zademonstrował Kacprowi karabin wyborowy TRG 22 SAKO. – Łaaał, prawdziwa "snajperka"… - westchnął ośmioletni znawca wojskowości i militariów.
Ogrom wrażeń spowodował przyjemne zmęczenie. A że żołnierz musi pamiętać o odtworzeniu zdolności bojowej i gotowości do wykonania kolejnych zadań, należało się posilić. Wojskowa grochówka w mig postawiła małego bohatera na nogi. Menażkę, manierkę i żołnierski ,,niezbędnik” mógł sobie zabrać na pamiątkę.
Na lotnisku w poznańskich Krzesinach czekali na Kacpra wojskowi lotnicy. Chłopiec mógł zgłębić tajniki samolotu wielozadaniowego F-16, a potem zasiąść za sterami "Jastrzębia". Przez chwilę był pilotem najlepszego myśliwca w jednej z najnowocześniejszych baz lotnictwa wojskowego w Europie. Kpt. Mariusz Skrobiś szczegółowo i cierpliwie opowiadał chłopcu o "najtajniejszych" sekretach "efa szesnastego", a potem Kacper złożył przysięgę, że dotrzyma tajemnicy wojskowej.
Po kursie ewakuacji i bezpieczeństwa, odbytym pod okiem doświadczonych instruktorów w spadochroniarni bazy wojskowej, mały pilot odbył lot na symulatorze. Kacper był w siódmym niebie. Realizm treningu na symulatorze lotu F-16 zrobił na chłopcu ogromne wrażenie. Z wrażenia, natłoku przeżyć i chyba zmęczenia nie mógł nic powiedzieć. W tym czasie z nieba "spadł’" dowódca bazy. Płk Stepaniuk zakończył swój lot treningowy i zdążył wręczyć Kacprowi pamiątki z pobytu na lotnisku.
Żołnierze po raz kolejny udowodnili, że słuzba wojskowa to społeczna misja. Rolą żołnierza jest służyć i bronić. Poznańscy lądowcy i lotnicy nie po raz pierwszy otworzyli serca przed dziećmi. Kacper jest teraz jednym z żołnierzy. Otrzymał ogromną dawkę pozytywnych emocji i siłę do walki z chorobą. Jest prawdziwym wojownikiem. Twardym Jastrzębiem.
Tekst i foto: Tomasz Szulejko
GALERIA