Międzynarodowa konferencja w AON
2008-11-27
26-27.11. Warszawa. W środę i czwartek w Akademii Obrony Narodowej odbyła się dwudniowa międzynarodowa konferencja pt. „Irak 2003-2008. Misja dla pokoju”, którą otworzył minister obrony narodowej Bogdan Klich.
Podczas konferencji minister Bogdan Klich powiedział:
Panowie Ministrowie,
Panowie Generałowie,
Szanowni Państwo,
Dziękuję, że przyjęliście moje zaproszenie. Obecność Państwa tutaj jest niezmiernie ważna, bo dzisiejsza konferencja, podsumowująca największą w powojennej historii Polski zagraniczną misję wojskową, ma wielkie znaczenie dla naszej armii. Dla jej teraźniejszości i przyszłości.
Szczególnie serdecznie chciałbym powitać przedstawicieli rządów i armii Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Ukrainy i Iraku. To, że uczestniczycie Panowie w dzisiejszym spotkaniu, jest kolejnym potwierdzeniem więzów łączących nasze kraje.
Jest także dowodem niepodzielności światowego bezpieczeństwa. Tego, że w epoce globalizacji i szybkich zmian w środowisku bezpieczeństwa czujemy się współodpowiedzialni za stabilizację i pokojowy ład świata; że pragniemy nie tylko wspólnie gasić konflikty, ale i rozmawiać o nich w szerokim gronie. Dzielić się doświadczeniami i wypracowywać najlepsze metody działania w sytuacjach zagrożenia. Zapobiegać deficytowi myślenia o sprawach bezpieczeństwa i obronności - zwłaszcza teraz, gdy od zakończenia zimnej wojny upłynęło dostatecznie dużo czasu, by zdać sobie sprawę, że zniknięcie bilateralnego układu sił nie ogranicza konfliktów powodowanych roszczeniami terytorialnymi, sporami granicznymi czy waśniami wyznaniowymi, narodowymi i etnicznymi. By wiedzieć, że takie konflikty, w połączeniu z rozwojem terroryzmu, tworzą zagrożenia dla całej międzynarodowej społeczności. I że tylko ona może je skutecznie likwidować.
Szanowni Państwo,
Georges Clemenceau powiedział kiedyś, że „łatwiej jest czynić wojnę niż pokój”. O prawdzie tego stwierdzenia przekonujemy się nieustannie. Wiemy to my, Polacy, od ponad pół wieku bowiem uczestniczymy w misjach pokojowych i stabilizacyjnych ONZ, NATO i Unii Europejskiej. Zdają sobie z tego sprawę wszystkie państwa wysyłające żołnierzy na Bliski Wschód, na Bałkany, do Iraku i Afganistanu, ostatnio zaś – do Czadu.
Przygotowanie kontyngentów do udziału w takich misjach wymaga angażowania wielkiego potencjału organizacyjnego i finansowego. Przede wszystkim jednak - wielu konsultacji politycznych i przełamania barier mentalnych, które, wbrew doświadczeniu i racjonalnym przesłankom, każą nam strzec tylko „własnego podwórka”.
Jako polityk sam nieraz przekonałem się, jak trudno jest wytłumaczyć konieczność militarnego angażowania się w odległych rejonach świata, z którymi, historycznie rzecz ujmując, nie wiążą nas żadne żywotne interesy.
Szanowni Państwo,
Fakt, iż globalizacja i związane z nią zagrożenia postępują znacznie szybciej niż zmiany w świadomości ludzi, jest jednym z czynników, które sprawiają, że udział w misjach wymaga od nas ogromnego wysiłku - nie tylko materialnego, organizacyjnego i wojskowego. Także usuwania barier mentalnych i kulturowych. Rozwijania współdziałania i zdolności do konsensusu.
Przykład Iraku najdobitniej świadczy jednak o tym, że na ten wysiłek potrafimy się zdobyć; że społeczność międzynarodowa konsoliduje się coraz bardziej i jest coraz skuteczniejsza w działaniu. Pięć lat, które poświęciliśmy zmaganiom o stabilizację i demokratyzację Iraku to nasz wspólny wkład w stabilizację globalną. Nasz, powiedziałbym, „trybut na rzecz pokoju”. Ten trybut musimy wnieść, by móc znowu mówić o korzystaniu z „dywidendy pokojowej”.
Szanowni Państwo,
Jestem bardzo rad, że zaproszenie Akademii Obrony Narodowej przyjęli przedstawiciele państw, które odegrały zasadniczą rolę w inicjacji misji irackiej, później zaś wniosły największy wkład w działania sił międzynarodowych – mam tu na myśli Stany Zjednoczone i Wielką Brytanię.
Cieszę się również, że są na tej sali reprezentanci Ukrainy, która wystawiła drugi co do wielkości kontyngent tworzący dowodzoną przez nas Wielonarodową Dywizję Centrum-Południe.
Porównanie naszych irackich doświadczeń będzie rzeczą niezmiernie ciekawą, bo, jakkolwiek nasze państwa łączy bardzo wiele, to jednak różnice między nimi pozostają znaczne. Mam tu na myśli przede wszystkim potencjał ekonomiczny, demograficzny, technologiczny i militarny, ale także odmienne doświadczenia historyczne i kulturowe.
Bardzo interesujące będzie przeanalizowanie, jak te czynniki wpłynęły na efekty naszych działań. Może się wydawać, że pięć lat, które spędziliśmy w Iraku, to dostatecznie długi okres, by zastanawiać się nad takimi kwestiami. Jednak tam rzeczą najważniejszą było osiągniecie celu misji – ustabilizowanie sytuacji i danie ludziom nadziei na normalne, godne życie. Wydarzenia toczyły się zbyt szybko, by móc szerzej analizować, w jakim stopniu nasze wojska są przygotowane sprzętowo i szkoleniowo do tego rodzaju przedsięwzięć, co należałoby zmienić we współpracy pomiędzy naszymi kontyngentami.
Dopiero teraz, po nabraniu dystansu, możemy porównać nasze doświadczenia polityczne i wojskowe, przede wszystkim zaś określić, jak w ciągu tych lat przeobrażały się nasze armie.
A że, jak mawiał wspomniany już przeze mnie już Georges Clemenceau, „wojna jest sprawą zbyt poważną, by pozostawiać ją tylko wojskowym” rad jestem, że na tej sali, oprócz przedstawicieli różnych rodzajów sił zbrojnych, znaleźli się również politycy, naukowcy, dziennikarze; że jest tutaj reprezentant rządu irackiego, który może pomoże nam spojrzeć na tę misję i jej efekty z innej perspektywy, niejako „od wewnątrz”.
Szanowni Państwo,
Jestem przekonany, że wspólnie uda nam się wypracować wnioski, z których w przyszłości będzie korzystać społeczność międzynarodowa. Teraz jednak chciałbym pokrótce powiedzieć, jak ważna była dla Polski misja iracka - zarówno w sensie politycznym, jak i wojskowym.
Polska potwierdziła swój wizerunek sojusznika zdolnego do wnoszenia istotnego wkładu do wspólnych przedsięwzięć wojskowych. Uczestnictwo w tej operacji zacieśniło naszą współpracę ze Stanami Zjednoczonymi oraz innymi partnerami z NATO i Unii Europejskiej.
Niech takim najświeższym przykładem tego, amerykańskiego uznania, niech będzie list, którego fragmenty Państwu przeczytam, a który otrzymałem od Sekretarza Obrony Roberta Gatesa.
Szanowny Panie Ministrze,
w imieniu Departamentu Obrony USA, chciałbym wyrazić głębokie uznanie dla Rządu RP za jego zaangażowanie w operację „Iracka Wolność”.
Wycofanie polskich wojsk odznacza się 5 letnią znaczącą współpracą, włączając operacje bojowe i dowodzenie Wielonarodową Dywizją Centrum – Południe (MND - CS).
Polskie Siły Zbrojne przyczyniły się w istotny sposób do sukcesu w Iraku.
Szczególnie chcę skomplementować polskich żołnierzy, którzy pełnili służbę w Iraku, rannych w operacjach bojowych oraz 22 żołnierzy, którzy złożyli największą ofiarę, ich służba i poświęcenie nie będzie zapomniane.
Polski wkład w zapewnienie wolności i demokracji w Iraku stanowić będzie świadectwo dobrej woli dla narodu irackiego oraz Stanów Zjednoczonych…
Mam nadzieję, że nasza bliska współpraca wojskowa będzie kontynuowana w przyszłości.
Zyskało na znaczeniu nasze stanowisko w wewnętrznych debatach i procesach decyzyjnych tych organizacji. Polska ma możliwość wpływania na kształt polityki NATO i Unii Europejskiej nie tylko w odniesieniu do Iraku, ale i innych krajów bliskowschodnich.
Stosunki polsko-amerykańskie nabrały charakteru strategicznego, czego odbiciem była intensyfikacja kontaktów i podjęcie w 2004 roku Dialogu Strategicznego.
Reasumując – Polska zyskała większą podmiotowość polityczną w Europie i świecie. Udowodniła, że jest partnerem odpowiedzialnym i przygotowanym do podejmowania najtrudniejszych wyzwań. Stało się tak głównie dzięki wielkiemu wysiłkowi, jakiego dokonało nasze wojsko. Jak już mówiłem, była to największa misja w jego powojennej historii, i pierwsza, w której powierzono nam kierowanie wielonarodową dywizją.
Ta misja, prowadzona w warunkach realnego zagrożenia, potwierdziła zdolność naszych dowódców do efektywnego dowodzenia rozbudowanym związkiem taktycznym zgodnie z procedurami NATO. Kolejni dowódcy i żołnierze Wielonarodowej Dywizji Centrum – Południe potwierdzili wysoki poziom profesjonalnego przygotowania oraz zdolność do podejmowania całego spektrum działań, jakie narzuca tego rodzaju przedsięwzięcie – od działań o charakterze dyplomatycznym po stricte operacyjne.
Jednocześnie misja iracka stała się probierzem naszej kompatybilności sprzętowej, logistycznej i szkoleniowej z innymi armiami. Liczebność naszego kontyngentu (zaczynaliśmy z 2,5 tys. ludzi, pod koniec misji zmalał do 900 osób, łącznie w ciągu 5 lat było w Iraku 15 tys. żołnierzy), natężenie działań i zmiany ich charakteru, bardzo trudne warunki klimatyczne oraz oddalenie od kraju sprawiły, że bardziej widoczne i dolegliwe stały się niedociągnięcia, których nie udało się wyeliminować mimo kilkunastu lat intensywnej transformacji Sił Zbrojnych.
Stało się jasne, że trudom misji zagranicznych, które na skutek zmiany uwarunkowań strategicznych stały się równie ważne jak obrona własnego terytorium, może podołać tylko armia profesjonalna. Mobilna, wyposażona w najnowocześniejsze uzbrojenie i sprzęt, złożona wyłącznie z żołnierzy zawodowych.
Było to tak oczywiste, że nawet ci, którzy dotychczas sceptycznie odnosili się do takiego rozwiązania – a nie brakło wśród nich polityków i wyższych rangą dowódców – stali się jego zwolennikami.
Można śmiało powiedzieć, że ciśnienie doświadczeń irackich stało się napędem rozwoju i profesjonalizacji Sił Zbrojnych RP. Zmiany, które w ciągu ostatnich kilku lat zachodziły w naszej armii
i trwają teraz, są pochodną misji. Trzeba mieć świadomość, że są to zmiany bardzo głębokie, dotykające praktycznie wszystkich sfer funkcjonowania Sił Zbrojnych.Jedną z najważniejszych zmian jest przebudowa struktur dowodzenia oraz tworzenie jednostek w pełni uzawodowionych, o wysokim stopniu gotowości bojowej. W ciągu ostatnich lat przeprowadzono restrukturyzację Sztabu Generalnego, utworzono, a następnie poszerzono Dowództwo Operacyjne, sprawujące narodowe dowodzenie jednostkami poza granicami kraju. Utworzono Dowództwo Wojsk Specjalnych, Inspektorat Wsparcia zajmujący się logistyką oraz Inspektorat Wojskowej Służby Zdrowia. Powołano także oddziały specjalne Żandarmerii Wojskowej.
Wszystko to pozwoliło na dostosowanie struktur do wymogów operacyjnych w systemie narodowym i sojuszniczym oraz usprawniło system przygotowania i kierowania Polskimi Kontyngentami Wojskowymi podczas ich pobytu w rejonie misji.
Dla efektów działania naszych wojsk ważne były również zmiany na niższych szczeblach - rozbudowa struktur pododdziałów odpowiedzialnych za współpracę cywilno-wojskową (CIMIC), wzbogacenie batalionów w rejonie misji o silne elementy wsparcia (w tym śmigłowce), przeobrażenie kompanii i plutonów medycznych w bardziej mobilne i skuteczne grupy i zespoły zabezpieczenia medycznego czy wreszcie utworzenie pododdziałów rozminowania oraz pododdziałów bezpilotowych samolotów rozpoznawczych. Potwierdziła się także przydatność sił specjalnych, szczególnie w operacjach typu „chirurgiczne cięcie”, mających na celu chwytanie przestępców i terrorystów oraz likwidację składów broni i amunicji.
Szanowni Państwo,
Wspominam o tych szczegółach, by przypomnieć o rozmiarach wysiłku organizacyjnego włożonego w prowadzenie misji irackiej. Także o tym, że ten wysiłek procentować będzie w innych tego rodzaju przedsięwzięciach, takich jak misja w Afganistanie i Czadzie czy działania wojskowych komponentów wydzielanych do kolejnych zestawów Sił Odpowiedzi NATO czy Grup Bojowych Unii Europejskiej.
To jednak jest „zewnętrzny” aspekt wpływu misji irackiej na naszą armię. Teraz chciałbym poruszyć kwestię jej oddziaływania na to, co z naszą armią działo się tu, w kraju.
Wymienię tu wprowadzenie znaczących zmian w organizacji i programach szkolenia na różnych szczeblach – od dowództw i sztabów po pododdziały, wprowadzenie specjalistycznych szkoleń poligonowych w kraju i za granicą oraz wykorzystanie realnych doświadczeń uczestników misji oraz instruktorów z innych krajów – Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii.
Doświadczenia irackie pokazały również pewną anachroniczność naszego systemu logistycznego i konieczność jego transformacji. Wspominałem już o utworzeniu Inspektoratu Logistyki. Poza nim została sformowana nowa brygada logistyczna. Po raz pierwszy wydzieliliśmy też siły do funkcjonowania na szczeblu dywizji – do Wielonarodowego Centrum Logistycznego, koordynującego wsparcie zewnętrzne dla kontyngentów tworzących dywizję. W celu zapewnienia sprawnego transportu lotniczego i morskiego utworzyliśmy Centrum Koordynacji Ruchu Wojsk.
Przeobrażenia nie ograniczały się do sfery organizacyjnej – misja iracka, odbywająca się bardzo trudnych warunkach operacyjnych i klimatycznych wymagała nowego jakościowo wyposażenia (głównie w sprzęt kwaterunkowy - klimatyzowane kontenery mieszkalne, sanitarne i transportowe, kontenerowe szpitale, zastawy stołówkowo – kuchenne itp.) i przede wszystkim, nowych rodzajów uzbrojenia i sprzętu. Można powiedzieć, że misja iracka zdecydowanie wpłynęła na wytyczenie kierunków modernizacji naszej armii. Jej wpływowi zawdzięczamy modernizację sprzętu wojskowego i wyposażenia indywidualnego wykorzystywanego poza granicami kraju, włączanie do uzbrojenia bezpilotowych środków rozpoznania i rażenia (oraz powstanie koncepcji ich użycia również na szczeblu operacyjnym i strategicznym), a także zakup nowych środków precyzyjnego rażenia. Misja iracka wpłynęła również na rozwój systemów sieciocentrycznych i łączności oraz transportu strategicznego.
Nie będę się tu rozwodził się nad szczegółami tych zagadnień, bo znacznie lepiej zrobią to kolejni uczestnicy konferencji. Chciałbym jednak jeszcze raz podkreślić, że nasz udział w operacji irackiej był zasadniczym czynnikiem przyspieszającym modernizację Sił Zbrojnych. W połączeniu ze zmianami organizacyjnymi, o których mówiłem wcześniej, daje to obraz bardzo głębokich i rozległych przeobrażeń naszej armii. Można powiedzieć, że nastąpiło znaczne przyspieszenie jej rozwoju. Przede wszystkim: akceleracja działań profesjonalizacyjnych.
Mówiąc o profesjonalizacji mam na myśli bardzo szerokie spektrum działań, nie zaś tylko te przedsięwzięcia, o których ostatnio jest głośno w mediach.
Skrótowość narzucana przez media sprawiła, że w powszechnym odczuciu profesjonalizacja to zawieszenie poboru do wojska i wprowadzenie nowego modelu służby. Jednak takie rozumienie jest zdecydowanie zbyt wąskie.
Korzystając z okazji chciałbym ten pojęciowy chaos nieco uporządkować i przypomnieć, że profesjonalizacja naszej armii obejmuje praktycznie wszystkie sfery jej funkcjonowania: organizację, dowodzenie, uzbrojenie, szkolenie, wreszcie - interoperacyjność.
Nabór ochotniczy i nowy model służby to elementy tego procesu – bardzo ważne, a w ostatnim czasie, konkretnie od sierpnia tego roku, kiedy to rząd podjął decyzję o pełnej profesjonalizacji Sił Zbrojnych, wręcz najważniejsze. Pozostaną one w centrum zainteresowania rządu przez najbliższe dwa lata, przewidujemy bowiem, że dopiero od roku 2010 w naszym wojsku nie będzie żołnierzy z przymusowego zaciągu.
Chciałbym w tym miejscu podkreślić, że już za tydzień odbędzie się ostatnie wcielenie przymusowe. Co przyrzekliśmy – spełnimy. Pomimo narzekań wiecznie niezadowolonych, dezinformacji rozsiewanej przez urzędników BBN., przeszkód piętrzonych przez część opozycji.
To się stanie. 6 grudnia, w momencie wejścia w życie nowelizacji ustawy o powszechnym obowiązku obrony, wejścia w życie jednego z moich rozporządzeń, mojej decyzji, będzie można powiedzie, że zostały stworzone ostateczne ramy prawne do tego wszystkiego, co w przyszłym roku będzie przeprowadzone, przede wszystkim do zwiększonego naboru żołnierzy do służby nadterminowej. Ale także zostanie zakończone tworzenie struktury etatowej armii zawodowej, ponieważ zostanie wprowadzone od 6 grudnia tego roku ostatnie brakujące ogniwo w tym łańcuchu – mianowicie stanowiska dla szeregowych zawodowych. Po 6 grudnia będzie można rozpocząć intensywny proces naboru ochotników, nie tylko do korpusu żołnierzy nadterminowych, ale także na stanowiska szeregowych zawodowych. I chcę też z całą mocą podkreślić, że cała profesjonalizacja przewidziana na przyszły rok, i cała profesjonalizacja przewidziana na rok kolejny, 2010 z finałem na 31 grudnia zostanie przeprowadzona tak sprawnie, tak konsekwentnie i tak „do końca” jak zostało przeprowadzone wycofanie naszego kontyngentu z Iraku.
Bardzo prosił bym Państwa o przyjęcie takiego myślenia, że wycofanie naszych żołnierzy z Iraku w roku bieżącym było swoistym testem dla tej większej, szerszej operacji, jaką jest operacja pełnego uzawodowienia, później pełnego sprofesjonalizowania naszych Sił Zbrjnych, która się zamknie 31 grudnia 2010 roku.
Czas jest po naszej stronie. Wszystkim, którzy uważają inaczej i chcą rozciągnąć profesjonalizację na całe lata przypomnę zasadę zawartą w dziełku Cyrila Parkinsona, zatytułowanym „Prawo Parkinsona. Dyrektorzy i rady albo współczynnik niewydolności”. Mówi ona, że „im więcej czasu mamy na wykonanie jakiejś pracy, tym więcej czasu nam ona zajmuje”. My na dalszą zwłokę nie możemy sobie pozwolić. Byłoby to działanie na niekorzyść naszego wojska (które, nb. samo domaga się szybkiej profesjonalizacji – badania wykazują, że chce jej blisko 90% kadry). Takim działaniem byłoby również postulowane niekiedy dalsze zmniejszanie liczebności Sił Zbrojnych. Niedawno, podczas wykładu na UW mówiłem, że musimy mieć armię liczącą 120 tys. żołnierzy, taka bowiem liczebność zapewnia zarówno obronę własnego terytorium, jak i zdolności ekspedycyjne.
Teraz chciałbym tę opinię powtórzyć, a zwolennikom poglądu o przechodzeniu ilości w jakość przypomnę, że zasady materialistycznej dialektyki słabo sprawdzają się w praktyce.
Polemizowałem zarówno z tymi, którzy budują miraże o tym że wojsko powinno być większe niż obecnie. Aktualnie będziemy mieć 122 tys. wojska ewidencyjnie. Jeszcze niedawno mieliśmy 124 tys wojska ewidencyjnie. Ja odziedziczyłem wojsko 131-tysięczne, a zatem można powiedzieć, że dopasowanie poziomu ze studwudziestokilotysięcznego wojska do 120 tysięcy założonych na koniec 2010 roku jest zabiegiem kosmetycznym. Wszyscy, którzy uważają, że Polsce potrzeba wojska studwudziesto-, dwustu-, trzystutysięcznego myślą kategoriami historycznymi. I budują miraże. Polsce potrzeba tyle wojska żeby było ono w stanie się przeciwstawić ewentualnym zagrożeniom wynikającym ze współczesnej sytuacji międzynarodowej, a zatem ewentualnej agresji na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej, zamachowi na integralność terytorialną naszego kraju, próbom złamania bezpieczeństwa naszych granic. Te 120 tysięcy wojska taką potrzebę zapewnia. Ale także polemizuje z tymi wszystkimi, którzy chcieliby naszą armię rozbroić, zdemontować, mówiąc np. o wojsku 80-tysięcznym, albo 90tysięcznym. A tacy są także wśród nas na tej sali. Nie będzie zgody na dalsze redukcje liczebności naszych SZ. Wojsko ma być i będzie 120-tysięczne. I tak też zaplanowałem w projekcie programu SZ. Nie tylko na koniec 2010 roku ale także na koniec 2018 roku. Osiągnięta liczebność ewidencyjna będzie zachowana aż po rok 2018. To oznacza, że przy pełnym uzawodowieniu, dobrym wyszkoleniu naszych SZ wojsko 120-tysięczne w armii sprofesjonalizowanej w stosunku do 122 czy 124 tysięcy wojska nie w pełni uzawodowionego będzie dysponowało większym potencjałem bojowym.
Wracając do tematu zasadniczego, czyli zawieszenia poboru i przejścia wyłącznie na służbę zawodową, opartą na kontraktach, chciałbym podkreślić, że to przedsięwzięcie wymaga głęboko sięgających zmian w organizacji - zarówno wojska, jak i systemu naboru oraz mobilizacji.
Jak już mówiłem, zdecydowaliśmy o pewnym ograniczeniu liczebności armii i powołaniu Narodowych Sił Rezerwowych. Wprowadzamy także nowy model służby, zapewniający klarowne zasady jej pełnienia w poszczególnych korpusach, obejmowania stanowisk dowódczych, rozwoju zawodowego i awansowania. Najogólniej rzecz ujmując, ma on na celu upodmiotowienie zawodowej służby wojskowej i stosowanie nowoczesnych zasad zarządzania zasobami ludzkimi. To wszystko znalazło się w Ustawie Pragmatycznej, której projekt został przyjęty przed 3 tygodniami przez Rząd i aktualnie zaczyna się nad nim praca w Sejmie.
Przewidzieliśmy również daleko idące zmiany w sferze kadrowej – polegać będą one na rozbudowie korpusu szeregowych zawodowych i podoficerów. Nie będę tu po raz kolejny przytaczał konkretnych liczb - są one zresztą dostępne na stronach internetowych MON; wymieniałem je także podczas niedawnej konferencji na Uniwersytecie Warszawskim. Nie będę też mówił o szczegółach zmian strukturalnych, ponieważ one także w większości są już znane.
Chciałbym jednak przypomnieć, jak wielkiego wysiłku wymaga takie przedsięwzięcie. Przede wszystkim – finansowego, bowiem koszty profesjonalizacji sięgają w 2009 roku – 1,418 mld zł.
Ogromnych starań musieliśmy dołożyć także w zakresie organizacji systemu naboru do służby ochotniczej i to zarówno w sferze czysto „technicznej” (np. reorganizacja WKU i WSzW, tworzenie systemów do elektronicznej rejestracji danych osobowych), jak tworzenia zachęt dla kandydatów na żołnierzy zawodowych. Zmieniamy też system szkolenia i modernizujemy bazę szkoleniową. Rzadko mówi się o tym, że profesjonalizacja armii wymaga również niezwykle dużego wysiłku legislacyjnego. Wystarczy chyba, jeśli powiem, że do tej pory konieczna była zmiana kilku aktów prawnych, w tym nowelizacja zasadniczych ustaw regulujących kwestie wojska i obronności (ustawa o powszechnym obowiązku obrony, ustawa o służbie wojskowej żołnierzy zawodowych, ustawa o zakwaterowaniu SZ RP).
Wszystkie te przedsięwzięcia wymagały nie tylko pełnego zaangażowania resortu obrony, ale i rządu oraz Sejmu RP. Dochodzenia do trudnego konsensusu politycznego i społecznego.
Dziś możemy powiedzieć, że przeszliśmy ten sprawdzian pomyślnie; że udowodniliśmy światu, iż w imię demokracji, poszanowania praw człowieka i zapewnienia powszechnej stabilizacji jesteśmy gotowi do wielu poświęceń; przede wszystkim zaś, że nasz kraj jest przygotowany ekonomicznie
i organizacyjnie do udziału w najtrudniejszych operacjach międzynarodowych.
Z całą pewnością można stwierdzić, że na taki stan rzeczy ogromny wpływ miały misje zagraniczne, przede wszystkim – iracka. Nie bez kozery termin podjęcia przez rząd decyzji o przyspieszeniu profesjonalizacji zbiegł się z decyzją zakończenia pobytu polskich wojsk w Iraku.
Po Iraku w naszej armii nic już nie będzie takie jak przedtem. Wkroczyła ona w okres bardzo intensywnych zmian kadrowych, strukturalnych, szkoleniowych i sprzętowych. Zmian głębokich, mających na celu ostateczne dostosowanie do wymogów operacyjnych w systemie narodowym
i sojuszniczym.
Korzyści z operacji irackiej dają się zauważyć także w sferze niematerialnej. W mentalności dowódców i żołnierzy biorących udział w misji zaszły korzystne przewartościowania. Środowisko weteranów konsoliduje się coraz bardziej i jest coraz aktywniejsze; można mieć nadzieję, że stanie się zaczynem dalszych pozytywnych przeobrażeń w wojsku.
Zmiany można dostrzec także w postrzeganiu wojska przez społeczeństwo. Jest ono coraz bardziej popularne, co znajduje wyraz w rosnącym zainteresowaniu służbą zawodową, widocznym zwłaszcza wśród ludzi młodych.
Szanowni Państwo,
Wiele mówiłem o wojskowym wymiarze misji irackiej. Na koniec chciałbym powiedzieć nieco więcej o jej aspekcie politycznym. Nasze zaangażowanie w Iraku, będące odpowiedzią na prośbę Stanów Zjednoczonych, było inwestycją w bezpieczeństwo Polski. Miało służyć wzmocnieniu pozycji naszego kraju na arenie międzynarodowej.
Ten cel został osiągnięty. Nasze partnerstwo ze Stanami Zjednoczonymi zyskało nowy wymiar. Okazaliśmy się jednym z najważniejszych, wręcz kluczowych sojuszników USA w Europie. Potwierdzeniem wzmocnienia naszego strategicznego partnerstwa było zwiększenie wsparcia USA dla modernizacji technicznej Sił Zbrojnych RP (zwiększenie bezzwrotnych grantów Foreign Military Financing, przyznanie dodatkowych środków w ramach Funduszu Solidarności), utrwalenie gwarancji bezpieczeństwa dla Polski w umowie o instalacji elementów tarczy antyrakietowej czy tez szybka reakcja USA na naszą prośbę o wzmocnienie naszego kontyngentu w Afganistanie (udostępnienie 40 samochodów patrolowych klasy MRAP).
Polska stała się również ważnym podmiotem politycznym na arenie europejskiej. Dziś zarówno w NATO, jak i UE jesteśmy państwem, którego głos liczy się coraz bardziej. Należymy do grona najważniejszych, a nie tylko największych państw unijnych. Mamy w Europie własne projekty, do udziału w których łatwiej nam zaprosić inne państwa – przykładem tego jest idea Partnerstwa Wschodniego, mająca na celu umocnienie wschodniego wymiaru Europejskiej Polityki Sąsiedztwa.
Elementem, który w wymiarze wojskowym potwierdza wzrost politycznej rangi Polski, jest skierowanie do dowodzonej przez nas Wielonarodowej Dywizji Centrum-Południe kontyngentów z 25 państw, w większości z Europy Środkowo-Wschodniej. Doświadczenie zdobyte w dowodzeniu wielonarodowymi zgrupowaniami pozwoli nam wnosić coraz większy wkład w rozbudowywanie zdolności operacyjnych NATO i UE.
Nieco mniej spektakularne wyniki odnotowaliśmy w polityce wobec Bliskiego Wschodu. Nie zdyskontowaliśmy wystarczająco obecności w Iraku w rozwijaniu relacji z innymi państwami regionu. To jednak jest jeszcze przed nami, a doświadczenia irackie z pewnością nam w tym pomogą.
Na razie najważniejszy jest dla nas kapitał zaufania, jaki zyskaliśmy w Iraku. Przychylny stosunek do Polaków większości mieszkańców tego kraju. Pamięć o pomocy, jakiej udzieliliśmy w ramach CIMIC, o budowie szkół i szpitali, o ratowaniu zdrowia i życia wielu Irakijczyków, szczególnie dzieci. Ważna jest dla nas sympatia i zrozumienie, jakiej doświadczali nasi żołnierze ze strony obywateli i władz Iraku.
Ważna jest też świadomość odrębności etnicznej, kulturalnej i religijnej tego kraju i fakt, ze w ciągu tak długiego tam pobytu w niczym tej odrębności nie naruszyliśmy. Myślę, że taki kapitał będzie procentować w przyszłości; że stanie się fundamentem współpracy nie tylko w dziedzinie obronności, ale i w wielu innych sferach.
W tym miejscu chciałbym zwrócić się do obecnego tu przedstawiciela rządu Iraku i podziękować za wsparcie, szacunek i sympatię, jakiej doświadczali nasi żołnierze ze strony Irakijczyków.
W ciągu pięciu lat pobytu w waszym kraju staraliśmy się Irakijczykom wiele dać, ale też bardzo wiele od nich otrzymaliśmy. Na pewno o tym nie zapomnimy.
Szanowni Państwo,
Mam nadzieję, że udało mi się przynajmniej w przybliżeniu pokazać, jak ważna była dla Polski misja iracka – zarówno w aspekcie politycznym, jak i wojskowym.
Z pewnością niezmiernie interesujące dla nas wszystkich będzie spojrzenie na nią także przez pryzmat innych krajów. Przekonanie się, czy dla nich miała podobny ciężar gatunkowy, czy wpłynęła na realizację celów politycznych, pozycję w świecie, rozwój armii, wreszcie – życie społeczne.
Dziś swe doświadczenia przedstawią nam Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Ukraina. Spodziewam się jednak, że na tym nasze spotkania się nie skończą; że swoją ocenę tej misji będą w tym miejscu prezentować także inni jej uczestnicy, później zaś o swych doświadczeniach będą mówić reprezentanci kolejnych państw biorących udział w tego rodzaju operacjach.
Szanowni Państwo,
Dzisiejsza konferencja jest już piątą, którą tematowi misji irackiej poświęcono w Akademii Obrony Narodowej. Pragnę jednak zachęcić naukowców tej uczelni do jeszcze bardziej twórczego niż dotychczas podejścia do takich kwestii, do jak najszerszego wykorzystywania doświadczeń z misji
w pracy naukowej i dydaktycznej. Do porównywania wyników swoich prac z partnerami z innych krajów.
Takie podejście może stać się zaczynem nowych koncepcji i idei w dziedzinie wojskowości.
Z pewnością zaś będzie solidnym fundamentem rozwoju naszych armii i wspólnego budowania potencjału, który zapewni pokój i stabilizację świata.
Dziękuję bardzo.
***
Podczas pierwszego dnia konferencji, który był poświęcony omówieniu operacji stabilizacyjnej w Iraku w aspekcie narodowym i międzynarodowym, wystąpili przedstawiciele m.in. Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Akademii Obrony Narodowej, Ministerstw Obrony Ukrainy i Wielkiej Brytanii oraz Rządu Irackiego.
W czwartek (27 listopada), uczestnicy konferencji omawiali udział Sił Zbrojnych RP w operacji stabilizacyjnej w Iraku w latach 2003-2008. Tematem wystąpień był m.in. transport powietrzny w zabezpieczeniu PKW Irak, uzbrojenie i wyposażenie PKW Irak, współpraca cywilno-wojskowa i szkolenie armii irackiej.
***
Konferencja odbyła się z inicjatywy i pod patronatem ministra obrony narodowej, a jej współorganizatorem był BUMAR sp. z o.o. Celem konferencji była polityczno-militarna ocena udziału Polski i innych państw w operacji stabilizacyjnej w Iraku w latach 2003-2008 oraz ocena i podsumowanie udziału Sił Zbrojnych RP w tej operacji. Patronat medialny nad konferencją objęła TVP INFO.
Sekretariat konferencji
tel. 022 6-813-421
tel./fax 022 6-813-356
e-mail: m.szalilow@aon.edu.pl
2012-01-31
27 stycznia br. 43 żołnierzy służby przygotowawczej podpisało w Zegrzu kontrakty na wykonywanie obowiązków w ramach Narodowych Sił Rezerwowych (NSR). »
2012-01-31
23 stycznia br. w garnizonie Międzyrzecz rozpoczął się pięciodniowy kurs adaptacyjny dla żołnierzy nowowcielonych do zawodowej służby wojskowej w 17 Wielkopolskiej Brygadzie Zmechanizowanej (17WBZ). »
2012-02-03
Rodzinie i Bliskim tragicznie zmarłego gen. broni Henryka SZUMSKIEGO Szefa Sztabu Generalnego WP w latach 1997-2000 wyrazy głębokiego współczucia i szczerego żalu składają: żołnierze i pracownicy Sztabu Generalnego Wojska Polskiego »
2012-02-03
2 lutego br. w ramach polsko-brytyjskiej współpracy logistycznej w Zarządzie Planowania Logistyki P4 odbyło się robocze spotkanie z LtCdr RN Andrew J. Lewis'em, przedstawicielem logistyki Ministerstwa Obrony Wielkiej Brytanii. »